Monthly Archives: Kwiecień 2013

Recenzja miniserialu „Dr. Horrible’s Sing-Along Blog”

Zwykły wpis

Strajk scenarzystów w Stanach Zjednoczonych pod koniec 2007 roku i na początku 2008 roku sprawił, że wiele produkcji było opóźnionych, a niektóre w ogóle nie powstały. Oznaczał też bezczynność dla twórców. W doskonały sposób wykorzystał to jeden z największych miłośników superbohaterów wśród reżyserów – Joss Whedon. Jako scenarzysta oraz reżyser Avengers przyczynił się do ogromnego sukcesu tej produkcji – zarówno komercyjnej, jak i wśród krytyków. Podczas strajku scenarzystów postanowił stworzyć coś mniejszego, przy czym będzie doskonale się bawił. Tak oto powstała, mająca premierę w internecie, miniseria Dr. Horrible’s Sing-Along Blog. To musiało się udać.

Joss Whedon wspólnie z braćmi Zackiem, Jedem oraz Maurissą Tancharoen (Spartacus: Bogowie Areny, będącym w produkcji S.H.I.E.L.D.) przygotowali trzyodcinkową opowieść o nieszczęśliwej miłości, superbohaterze i superłotrze. Wszystko to w formie musicalu. Niezwykle ryzykowne połączenie, ale każdy z trzynasto-, czternastominutowych odcinków ogląda się równie dobrze. Whedon ufundował ten autorski projekt przy pomocy przyjaciół z branży, angażując do roli bohaterów aktorów, których rozpoznaje każdy miłośnik seriali i kultury masowej. Neil Patrick Harris stworzył ikoniczną już postać Barney’a w Jak poznałem waszą matkę, Nathan Fillion pracował wcześniej z reżyserem przy Firefly, a teraz co tydzień gościmy go na ekranach w roli pisarza Castle. Felicię Day zna większość miłośników gier komputerowych – współpracowała nad serialem Dragon Age: Redemption, oraz ciągle produkowanym The Guild.

Read the rest of this entry

Recenzja książki Pusta przestrzeń autorstwa M. Johna Harrisona

Zwykły wpis

Uczta wyobraźni, seria książek fantastycznych wydawnictwa MAG, zawsze prezentowała tytuły zaskakujące i wymykające się wszelkim klasyfikacjom. Trzecia już część trylogii Trakt KefahuchiegoPusta przestrzeń, również nie pozwala czytelnikowi pozostać obojętnym wobec tego, co czyta. To zarówno wielka wada, jak i zaleta powieści pisanych przez Brytyjczyka M. Johna Harrisona.

Trakt Kefahuchiego składa się z trzech, dość małych objętościowo pozycji (średnio po 300 stron). Każdą z nich możemy zaliczyć do innego gatunku. Światło ma w sobie wiele cech new weird i space opery, Nova Swing to już porządna dawka kosmicznego noir albo porządna dawka tego, co najlepsze w noir, połączonego z wizją odległej przyszłości. Trzecia część, Pusta przestrzeń, została określona przez wydawcę jako kosmiczna opowieść przygodowa. Z pozoru książki te mogą się wydawać zupełnie niezależne od siebie, jednak łączą je bohaterowie, styl autora oraz to, że czytelnik albo zachwyci się tym, co na kartach powieści oferuje Harrison, albo wręcz odrzuci go jego styl i sama fabuła.

Recenzja filmu Always (2011)

Zwykły wpis

poster-600Dla wielu osób kino z Korei Południowej jest filmową terra incognita, kojarzoną głównie z widowiskowymi filmami akcji. Kraj ten ma jednak do zaoferowania również wiele melodramatów oraz komedii romantycznych. Il-gon Song to uznany koreański reżyser, głównie dzięki swoim produkcjom krótkometrażowym oraz filmom Spider Forest (2004) i Feathers in the Wind (2005). Jednak jego najnowsza produkcja nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań, nie podbijając azjatyckich kin.

Always (w oryginale O-jik geu-dae-man) z pewnością nie zapisze się w kanonie kina koreańskiego, ale nadal pozostaje solidnym wyciskaczem łez. Melodramaty azjatyckie częściej niż ich amerykańskie odpowiedniki posiadają pesymistyczne zakończenia. Również problemy, z jakimi muszą zmierzyć się bohaterowie są trudniejsze do pokonania – choroby, inwalidztwo albo wojna. Podobnie jest w tym przypadku, ale Always w udany sposób przełamuje część klisz i oferuje satysfakcjonujące zwieńczenie historii.

Read the rest of this entry

Recenzja książki „Krasnoludki nie przyjdą” Sary Shilo

Zwykły wpis

Na naszym krajowym rynku wydawniczym bardzo rzadko mamy okazję zapoznać się z literaturą światową napisaną w innym języku niż angielski. Pojawiają się powieści hiszpańskie, francuskie oraz rosyjskie, a po boomie na trylogię Larssona mamy istny zalew literatury skandynawskiej. W natłoku coraz to nowych tytułów, warto zwrócić uwagę na literaturę hebrajską. Izrael to państwo licznych kontrastów, targane wojną, z jednej strony ogromnie przywiązane do przeszłości, a z drugiej usilnie pragnące zapewnić sobie świetlaną przyszłość. Nic zatem dziwnego, że również tamtejsi pisarze tworzą książki wyróżniające się, wobec których trudno pozostać obojętnym. Tak było w przypadku Kto ze mną pobiegnie Dawida Grosmana, tak jest również w przypadku powieści, która ukazała się w serii Proza świata – Krasnoludki nie przyjdą autorstwa Sary Shilo.

Pisarka urodziła się w Jerozolimie i jest autorką wielu książek dla dzieci. Jednak największe uznanie przyniosła jej niezwykle dojrzała powieść Krasnoludki nie przyjdą. To właśnie za nią otrzymała Nagrodę Ministerstwa Kultury Izraela oraz Nagrodę imienia Pinchasa Sapira. Po zapoznaniu się z zawartością tej dość krótkiej lektury (250 stron) trudno nie przyznać racji tym werdyktom. Read the rest of this entry

Wrażenia z serialu „Spartacus: Wojna Potępionych”

Zwykły wpis

o-SPARTACUS-WAR-OF-THE-DAMNED-900Mało rozpoznawalna stacja Starz w styczniu 2010 roku rozpoczęła emisję serialu, który zaskoczył wszystkich – łącznie z jego twórcami. O ile pierwsze odcinki Spartakusa dopiero budowały intrygę, widać było, że scenarzyści dopiero szukają odpowiedniej konwencji. I tak, w kolejnych odcinkach mogliśmy oglądać krwawe widowisko, pełne przemocy oraz seksu. Bunt Spartakusa i niewolników był tematem co najmniej trudnym do przeniesienia na ekrany telewizorów, ale udało się połączyć intrygi polityczne z wyrazistymi postaciami i świetnymi scenami walki. Kolejne sezony cieszyły się coraz większą popularnością, a gdy zapowiedziano, że Spartakus: Wojna Potępionych będzie ostatnim, finalnym sezonem, oczekiwania fanów były ogromne.

Sezon rozpoczyna się dość spokojnie. Spartakus z towarzyszami prowadzą bunt, a ich celem jest wyzwolenie wszystkich niewolników i zniszczenie władzy Rzymu. Początkowo można odczuwać brak znajomych twarzy z finału Spartakus: Zemsta, jednak już po paru odcinkach widz odnajduje się w nowej konwencji i jest już tylko lepiej. Z wcześniej znanych bohaterów, Gannicus nadal zachwyca swoim podejściem do życia oraz swoistą beztroską, a Crixus nieustępliwością w walce. Co ciekawe, po pierwszych odcinkach, gdy buntownicy zdobywają miasto, zaczynamy zastanawiać się, czy ich poczynania nie są gorsze niż te ich przeciwników i czy naprawdę powinniśmy im kibicować. Zwłaszcza, że serial nareszcie doczekał się świetnych antagonistów.

Read the rest of this entry

Recenzja książki „Mój prywatny demon”

Zwykły wpis

Okładka

Pisarz decydujący się na stworzenie książki detektywistycznej z tajemniczymi morderstwami prostytutek staje przed trudnym zadaniem. Doświadczony czytelnik potrafi szybko odkryć tożsamość mordercy, a nieumiejętność podtrzymania zainteresowania opowieścią pokonała już niejednego  autora.  Tym większe obawy potencjalnych odbiorców może wzbudzać fakt, że jest on debiutantem. A taka właśnie sytuacja zdarzyła się przy wydanej przez wydawnictwo Ifryt książce Macieja Żytowieckiego. Nieznany dotąd autor zdecydował się na interesujące przedstawienie pracy zgorzkniałego, doświadczonego przez życie detektywa, wprowadzając do „Mojego prywatnego demona” zjawiska nadprzyrodzone i istoty z innego świata. Zabieg ten był niezmiernie ryzykowny i mógł zaowocować kolejnym banalnym tytułem, jakich wiele na naszym rynku wydawniczym. Jednak po zapoznaniu się z lekturą, nawet osoby nie przepadające za tego typu literaturą powinny być zadowolone z czasu, jaki poświęcili na zapoznanie się z historią zbliżającego się do czasów emerytury Ezry.

Akcja książki została osadzona w Chicago lat 30-tych ubiegłego wieku. Ma to duży wpływ na fabułę – bohaterowie pomiędzy miejscami przemieszczają się automobilami, zjawisko rasizmu ma znaczący wpływ na funkcjonowanie społeczeństwa. Mimo tego, że autor z dużą dokładnością przyłożył się do poprawnego oddania wizji Ameryki w tamtych czasach, często zapominałam o tym, że „Mój prywatny demon” nie jest osadzony we współczesności. Żytowiecki nie przytłacza nadmierną ilością opisów, ale nie oferuje także klimatu tamtych lat, co mogłoby stać się ogromną zaletą tej książki. Jak prezentuje się historia skonstruowana przez autora?

Powitanie

Zwykły wpis

avatarWitajcie,

już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem stworzenia własnego bloga, na którym będę pisała o wszystkim tym co mnie interesuje. Część z was na pewno mnie zna, ponieważ prowadziłam wcześniej bloga z moją siostrą o nazwie Radosna Strona Życia. Blog ten znajdował się jednak na bloggerze, a mnie ostatnio zaciekawił WordPress. Cały czas zastanawiam się nad tym, jak ostatecznie ma wyglądać mój blog i czy powinien się koncentrować przede wszystkim na książkach (głównie fantastycznych), czy też może dodawać równie często wpisy o filmach i serialach. Ale poczekamy, zobaczymy:)

Parę słów o mnie – mam na imię Ania, a w necie najczęściej używam nicku Radosiewka. Regularnie piszę teksty na portal Gildia.pl, jestem też koordynatorką działu filmowego.

Avatar po lewej stronie to mój ukochany kot – Mozart. Jak widzicie, jednak te ostrzeżenia przed czarnymi kotami mają jakieś podstawy. Na sam początek proszę was o porady – czy wam się podoba ten wygląd bloga i co byście zmienili:)