Recenzja książki „Woroszyłowgrad” autorstwa

Zwykły wpis

Czas biegnie nieubłaganie i nic nie trwa wiecznie. Miejsca znane z dzieciństwa znikają, szlaki naszych żyć rozdzielają się i łączą w najmniej spodziewanych momentach. Tak, jakby przeszłość nigdy nie mogła odejść w zapomnienie, choć jednocześnie nie da się nią żyć bez końca. O takiej właśnie nostalgii i powrotach do „lepszych czasów” opowiada powieść ukraińskiego pisarza Serhija Żadana– Woroszyłowgrad. Pochodzący zza naszej wschodniej granicy autor jest również twórcą powieści Big Mac, Depeche ModeAnarchy in the UKR oraz Hymn demokratycznej młodzieży.

Główny bohater książki to Herman, który prowadzi dość spokojne i ustatkowane życie w jednym z ukraińskich miast. Wszystko zmienia się, gdy otrzymuje telefon od swojego brata, Koczy. Okazuje się bowiem, że ich brat wyjechał do Amsterdamu i nie można się z nim skontaktować, a będąca własnością Hermana stacja benzynowa pozostaje pod opieką drugiego z rodzeństwa. Tajemniczość całej sytuacji sprawia, że Herman udaje się w podróż do swoich rodzinnych stron. Żadan oferuje czytelnikom intrygującą podróż do miejsc w większości zapomnianych przez świat – ukraińska prowincja przy granicy z Rosją kusi swoimi sekretami.

Woroszyłowgradzie mamy do czynienia ze sprawnym połączeniem powieści drogi z elementami rodem z westernu oraz powieści łotrzykowskich. To, co dla Hermana wydaje się być kilkudniową podróżą, staje się czymś więcej – ponownym zmierzeniem się z własną przeszłością oraz dawno zapomnianymi znajomościami, utraconymi z powodu przeprowadzki do większego miasta, gdzie nie ma czasu na nostalgię i przemyślenia. Powrót do rodzinnych stron zdaje się być próbą zatrzymania czasu. Pokolenie Hermana było świadkiem ogromnych zmian, do których doszło wraz z upadkiem ZSRR. Część osób kurczowo trzymała się przeszłości i ten motyw również znajdziemy na kartkach książki.

Powieść czyta się niezwykle szybko – duża w tym zasługa pisarza, tworzącego niezwykle różnorodne postacie, po których czytelnik nie wie, czego się spodziewać. Znaczna ilość krótkich, pełnych emocji  scen przeplata się z opisami podróży bohatera – czy to nocnej wyprawy przez pola, czy też jazdy busem na mecz. Nie ma tutaj wielowątkowych intryg i nagłych zwrotów akcji, ale dzięki temu ta stosunkowo prosta pozycja oddziałuje na czytelnika z jeszcze większą mocą.

Rzadko kiedy mamy okazję obcować z powieścią gotową wchłonąć nas od pierwszych stron, przedstawiającą tak ciekawe otoczenie, że aż sami chcemy zobaczyć miejsca i sytuacje, o których wspomina autor. Ta prosta opowieść niesie ze sobą tak dużą dawkę nostalgii za tym, co powoli odchodzi w zapomnienie, że z pewnością wielu czytelników zacznie zastanawiać się nad swoim dzieciństwem, miejscem, które przez długi czas było dla nas domem i ostoją. A w dzisiejszych czasach, gdy życie potrafi rzucić nas w tak różne zakątki świata, warto czasem zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na to, co zostawiliśmy za sobą. Woroszyłowgrad Żadana to idealny wybór, jeśli chcemy zapoznać się ze specyficznym klimatem prowincji położonej na wschodzie Ukrainy.

Recenzja ukazała się wcześniej na portalu Gildia.pl

Reklamy

One response »

  1. Książka zapowiada się bardzo interesująco. Szczególnie, jeśli tak bardzo ją zachwalasz w swojej recenzji. Czytałam kilka książek o Rosji, ale Ukraina wydaje mi się całkowicie niezbadana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s