Tag Archives: recenzja

Recenzja filmu „Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę”

Zwykły wpis

Ostatnio oglądam bardzo dużo filmów, a znacznie mniej seriali. Zabrałam się zarówno za produkcje stosunkowo nowe, jak i klasyki. Dzisiaj wezmę się za opisanie moich wrażeń z filmu, który zrobił na mnie największe wrażenie i mogę śmiało polecić go każdemu – Dr Strangelowe, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę.

Ten film chciałam obejrzeć już jakiś czas temu. Po pierwsze wielu moich znajomych bardzo go sobie chwali, a po drugie tematyka polityki, bomby atomowej – takie coś zawsze mnie interesuje. Nakręcony w 1964 roku biało-czarny film to satyra stworzona przez Stanleya Kubricka, autora takich dzieł jak Lśnienie, Full Metal Jacket oraz 2001: Odyseja Kosmiczna.

Read the rest of this entry

Recenzja filmu „Iron Man 3”

Zwykły wpis

Iron Man 3 rozpoczyna tegoroczny sezon wakacyjnych megaprodukcji i patrząc na wyniki finansowe, idzie mu całkiem nieźle. Dlatego na seans filmu szłam z dużymi nadziejami, zwłaszcza, że Tony Stark to obok Kapitana Ameryki moja ulubiona postać z uniwersum. I jedno mogę powiedzieć od razu – to najlepsza część z serii o genialnym inżynierze. Z drugiej strony, zupełnie inna od poprzednich, mało tego, będąca swoistym zakończeniem przygód Starka. Wiemy już, że pojawi się w Avengersach 2, ale Robert Downey Jr. nadal nie ma kontraktu na kolejne części Iron Mana.

O ile wcześniejsza znajomość poprzednich dwóch filmów o Iron Manie nie jest wymagana, warto zaznajomić się z Avengersami. Tony Stark cierpi na ataki paniki oraz nie może spać przez wspomnienia o tym, co zdarzyło się w finale Avengersów. Jest to po części zamiennik tego, z czym zmagał się bohater w komiksach – problemach z alkoholem. Wiadomo, że w filmie z ograniczeniem wiekowym do lat 13-tu, łatwiej pokazać napady lękowe, niż alkoholizm. A jak prezentuje się sama fabuła? Po pierwsze, koniecznie nie czytajcie spoilerów, gdyż ominie was największy twist fabularny, którego ja się nie spodziewałam. A z reguły od razu jestem w stanie powiedzieć że ten zrobi to, ten będzie z tą, a to w ogóle skończy się tak.

Read the rest of this entry

Recenzja książki „Woroszyłowgrad” autorstwa

Zwykły wpis

Czas biegnie nieubłaganie i nic nie trwa wiecznie. Miejsca znane z dzieciństwa znikają, szlaki naszych żyć rozdzielają się i łączą w najmniej spodziewanych momentach. Tak, jakby przeszłość nigdy nie mogła odejść w zapomnienie, choć jednocześnie nie da się nią żyć bez końca. O takiej właśnie nostalgii i powrotach do „lepszych czasów” opowiada powieść ukraińskiego pisarza Serhija Żadana– Woroszyłowgrad. Pochodzący zza naszej wschodniej granicy autor jest również twórcą powieści Big Mac, Depeche ModeAnarchy in the UKR oraz Hymn demokratycznej młodzieży.

Główny bohater książki to Herman, który prowadzi dość spokojne i ustatkowane życie w jednym z ukraińskich miast. Wszystko zmienia się, gdy otrzymuje telefon od swojego brata, Koczy. Okazuje się bowiem, że ich brat wyjechał do Amsterdamu i nie można się z nim skontaktować, a będąca własnością Hermana stacja benzynowa pozostaje pod opieką drugiego z rodzeństwa. Tajemniczość całej sytuacji sprawia, że Herman udaje się w podróż do swoich rodzinnych stron. Żadan oferuje czytelnikom intrygującą podróż do miejsc w większości zapomnianych przez świat – ukraińska prowincja przy granicy z Rosją kusi swoimi sekretami.

Read the rest of this entry

Recenzja książki „Front burzowy” autorstwa Jima Butchera

Zwykły wpis

Akta Dresdena to jedna z najbardziej popularnych serii urban fantasy – doczekała się nawet serialowej adaptacji, która przetrwała niestety tylko jeden sezon. Książki Jima Butchera nie tracą jednak na popularności i do tej pory na rynku ukazało się już trzynaście powieści, a autor pracuje nad kolejną. Swoją przygodę warto jednak zacząć od pierwszego tomu, ponieważ dzięki temu będziemy mogli zaobserwować, jak na przestrzeni kolejnych książek zmienia się warsztat autora. Lepiej poznamy także najważniejsze postacie. Front burzowy powinien być zatem solidnym wstępem do cyklu, ale czy autorowi udało się napisać lekturę z wiarygodną kreacją bohaterów i ciekawą fabułą?

Harry Dresden to jedyny mag w Chicago posiadający wystarczającą wiedzę i moc, aby radzić sobie z większością nadnaturalnych stworzeń, które kroczą po świecie. Oferuje usługi detektywistyczne w najdziwniejszych sprawach, jednak mimo tego ciągle boryka się z problemami finansowymi. Osoby, które miały okazję zapoznać się wcześniej z książkami Mike’a Careya o Feliksie Castorze, z pewnością odnajdą wiele podobieństw między charakterami bohaterów i ich profesjami. Dresden od czasu do czasu pomaga policji w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, tym razem jednak otrzymuje wezwanie do wyjątkowo brutalnego morderstwa. Dwójka kochanków umiera podczas miłosnego uniesienia, gdy działanie potężnej magii wyrywa im serca. W wyjaśnieniu sprawy pomóc ma główny bohater, ale jest on dość problematycznym współpracownikiem. To nieufny, cyniczny mężczyzna, który preferuje samodzielne działania i utrzymywanie posiadanej przez siebie wiedzy w tajemnicy. Akcję śledzimy oczami Harry’ego, niestety autor momentami nie potrafi odpowiednio uzasadnić pewnych decyzji i przemyśleń bohatera. Powoduje to, że czytelnik nie tyle nie zgadza się z poczynaniami maga (co samo w sobie nie jest złe), ale po prostu nie jest w stanie uwierzyć w motywy jego działań.

Read the rest of this entry

Recenzja miniserialu „Dr. Horrible’s Sing-Along Blog”

Zwykły wpis

Strajk scenarzystów w Stanach Zjednoczonych pod koniec 2007 roku i na początku 2008 roku sprawił, że wiele produkcji było opóźnionych, a niektóre w ogóle nie powstały. Oznaczał też bezczynność dla twórców. W doskonały sposób wykorzystał to jeden z największych miłośników superbohaterów wśród reżyserów – Joss Whedon. Jako scenarzysta oraz reżyser Avengers przyczynił się do ogromnego sukcesu tej produkcji – zarówno komercyjnej, jak i wśród krytyków. Podczas strajku scenarzystów postanowił stworzyć coś mniejszego, przy czym będzie doskonale się bawił. Tak oto powstała, mająca premierę w internecie, miniseria Dr. Horrible’s Sing-Along Blog. To musiało się udać.

Joss Whedon wspólnie z braćmi Zackiem, Jedem oraz Maurissą Tancharoen (Spartacus: Bogowie Areny, będącym w produkcji S.H.I.E.L.D.) przygotowali trzyodcinkową opowieść o nieszczęśliwej miłości, superbohaterze i superłotrze. Wszystko to w formie musicalu. Niezwykle ryzykowne połączenie, ale każdy z trzynasto-, czternastominutowych odcinków ogląda się równie dobrze. Whedon ufundował ten autorski projekt przy pomocy przyjaciół z branży, angażując do roli bohaterów aktorów, których rozpoznaje każdy miłośnik seriali i kultury masowej. Neil Patrick Harris stworzył ikoniczną już postać Barney’a w Jak poznałem waszą matkę, Nathan Fillion pracował wcześniej z reżyserem przy Firefly, a teraz co tydzień gościmy go na ekranach w roli pisarza Castle. Felicię Day zna większość miłośników gier komputerowych – współpracowała nad serialem Dragon Age: Redemption, oraz ciągle produkowanym The Guild.

Read the rest of this entry

Recenzja książki Pusta przestrzeń autorstwa M. Johna Harrisona

Zwykły wpis

Uczta wyobraźni, seria książek fantastycznych wydawnictwa MAG, zawsze prezentowała tytuły zaskakujące i wymykające się wszelkim klasyfikacjom. Trzecia już część trylogii Trakt KefahuchiegoPusta przestrzeń, również nie pozwala czytelnikowi pozostać obojętnym wobec tego, co czyta. To zarówno wielka wada, jak i zaleta powieści pisanych przez Brytyjczyka M. Johna Harrisona.

Trakt Kefahuchiego składa się z trzech, dość małych objętościowo pozycji (średnio po 300 stron). Każdą z nich możemy zaliczyć do innego gatunku. Światło ma w sobie wiele cech new weird i space opery, Nova Swing to już porządna dawka kosmicznego noir albo porządna dawka tego, co najlepsze w noir, połączonego z wizją odległej przyszłości. Trzecia część, Pusta przestrzeń, została określona przez wydawcę jako kosmiczna opowieść przygodowa. Z pozoru książki te mogą się wydawać zupełnie niezależne od siebie, jednak łączą je bohaterowie, styl autora oraz to, że czytelnik albo zachwyci się tym, co na kartach powieści oferuje Harrison, albo wręcz odrzuci go jego styl i sama fabuła.

Recenzja filmu Always (2011)

Zwykły wpis

poster-600Dla wielu osób kino z Korei Południowej jest filmową terra incognita, kojarzoną głównie z widowiskowymi filmami akcji. Kraj ten ma jednak do zaoferowania również wiele melodramatów oraz komedii romantycznych. Il-gon Song to uznany koreański reżyser, głównie dzięki swoim produkcjom krótkometrażowym oraz filmom Spider Forest (2004) i Feathers in the Wind (2005). Jednak jego najnowsza produkcja nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań, nie podbijając azjatyckich kin.

Always (w oryginale O-jik geu-dae-man) z pewnością nie zapisze się w kanonie kina koreańskiego, ale nadal pozostaje solidnym wyciskaczem łez. Melodramaty azjatyckie częściej niż ich amerykańskie odpowiedniki posiadają pesymistyczne zakończenia. Również problemy, z jakimi muszą zmierzyć się bohaterowie są trudniejsze do pokonania – choroby, inwalidztwo albo wojna. Podobnie jest w tym przypadku, ale Always w udany sposób przełamuje część klisz i oferuje satysfakcjonujące zwieńczenie historii.

Read the rest of this entry